Wysłany: 2005-05-13, 12:19 Dobry klaps nie jest zły ...
Wydaje mi się, że nie jest to najlepsza metoda wychowawcza, aczkolwiek mały klaps w odpowiednim momencie, "zasłużony", może być pewną nauką dla "klapsowanego" , ważne jest, by "klapsowany" wiedział, dlaczego, za co "klapsujący" wymierza mu sprawiedliwość w takim wydaniu. Oczywiście zakładając, że "klapsujący" jest zrównoważony psychicznie i NA PRAWDĘ jego czyn ma usprawiedliwienie. Generalnie jednak nie jestem zwolennikiem tego typu metod wychowawczych. Trzeba się zastanowić, zanim wymierzy się karę w takim wydaniu, czy to nie my jesteśmy winni danego zachowania dziecka, które na tego klapsa zasługuje. Większość ludzi zapomina, że wychowywanie nowego pokolenia to priorytet, na tą działalność musimy przeznaczyć większość naszej determinacji w dążeniu do lepszego świata. Natomiast, trochę z innej beczki, jeśli mając na uwadze klapsy kierowane w pośladki właścicielki, lub właściciela pełnoletniego to jestem jak najbardziej za, przy czym sprawa tyczy się również tylko osób zrównoważonych psychicznie Tak więc reasumując: "dobry" klaps nie jest zły !!! Pozdrawiam. P.S. Bardzo chętnie "oklapsuję" potrzebującą, pełnoletnią przedstawicielkę płci pięknej
Miłujący prawdę -Usunięty- Gość
Poziom: 378
HP: 51526464/51526464
100%
MP: 0/24568549
0%
EXP: 26045/247964
10%
Wysłany: 2006-08-21, 21:41
Cytat:
Czy "klaps" jest środkiem wychowawczym?
Rodzice powinni naśladować Jehowę także w obchodzeniu się z dziećmi, zwłaszcza gdy potrzebują one skarcenia.
Jak Jehowa postępował z ludźmi?
“Jehowa ostrzegał Izraela i Judę", by ich mieszkańcy zawrócili ze złych dróg, oni jednak “swoje karki czynili twardymi" (2 Królów 17:13-15).
Izraelici wręcz “próbowali go obałamucić swymi ustami, a językiem swym próbowali go okłamać".
Wielu rodziców może odnosić wrażenie, że dzieci czasem właśnie tak postępują. Izraelici “wystawiali Boga na próbę", sprawiali Mu ból, tak iż cierpiał. Ale Jehowa “był miłosierny; zakrywał przewinienie i nie sprowadzał zguby".
Jehowa nawet prosił Izraelitów: “Chodźcie więc i uporządkujmy sprawy między sobą (...) Chociażby wasze grzechy były jak szkarłat, zostaną wybielone jak śnieg" (Izajasza 1:1.
Wina nie leżała po stronie Jehowy, a mimo to zachęcał buntowniczy naród do uporządkowania spraw. To naprawdę piękny wzór, który rodzice mogą naśladować w kontaktach z dziećmi!
W razie potrzeby z szacunkiem należy wysłuchiwać, co mają w danej kwestii do powiedzenia, oraz pomóc im zrozumieć, dlaczego powinny się zmienić.
Oczywiście dzieci niekiedy wymagają surowego upomnienia. Rodzice nie powinni przecież upodobnić się do Helego [Czy wiesz kto to?], który 'swych synów darzył większym szacunkiem niż Jehowę'.
Ale i w takich sytuacjach dzieci powinny dostrzec, że karcenie wypływa z miłości.
Muszą odczuwać, iż rodzice naprawdę je kochają. Paweł usilnie zachęcał ojców:
“Nie drażnijcie swych dzieci, ale je wychowujcie, karcąc je i ukierunkowując ich umysły zgodnie z myślami Jehowy" (Efezjan 6:4).
Chodzi więc o to, że gdy ojciec daje wyraz władzy rodzicielskiej, powinien szanować godność dzieci i nie rozdrażniać ich nadmierną surowością. Branie pod uwagę godności dzieci na pewno wymaga od rodziców czasu i wysiłku, ale owoce tego są warte wszelkich ofiar.
Szanowanie członków rodziny nie ogranicza się do żony i dzieci.
Japońskie porzekadło mówi: “Gdy się zestarzejesz, słuchaj swych dzieci".
Przysłowie to uwypukla myśl, że sędziwi rodzice powinni pamiętać o granicach swej władzy oraz uwzględniać zdanie dorosłych dzieci.
Wysłuchiwanie ich, a tym samym szanowanie, jest zgodne z Biblią. Dzieci zaś nie mogą traktować lekceważąco członków rodziny w podeszłym wieku.
W Księdze Przysłów 23:22 czytamy: “Nie gardź swą matką-tylko dlatego, że się zestarzała".
Król Salomon postąpił zgodnie z tymi słowami i okazał szacunek swej sędziwej matce, Batszebie, gdy przybyła do niego z prośbą. Polecił ustawić dla niej tron po swej prawicy, a potem wysłuchał, co ma do powiedzenia (1 Królów 2:19, 20).
Czyż nie lepsza to lekcja wychowania od Twoich mądrych książek.
A tu jeszcze wchodzi w grę autorytet Boga.
Czy Go zlekceważysz?
"Kto powstrzymuje swą rózgę, nienawidzi swego syna, ale miłuje go ten, kto go dogląda z karceniem"(Przysłów 13:24).
"Rózga i upomnienie udzielają mądrości; lecz chłopiec puszczony samopas będzie przynosił wstyd swej matce"(Przysłów 29:15).
"Nawet gdy chodzę doliną głębokiego cienia,
nie boję się niczego złego,
bo ty jesteś ze mną;
rózga twoja i twa laska — te mnie pocieszają"(Psalm 23:4)..
Oczywiście, że można wychować dzieci "bezstresowo", wystarczy spojrzeć na "Supernianię". Pytanie tylko: czy takie dziecko, kiedy ujrzy już ten nasz piękny świat, pełen stresów, nie dozna trwałego szoku
Myślę, że nie ma nic złego w klapsie. Kiedy myślę sobie, że za kilkanaście lat mam odnosić wyjącego bachora po sto razy na poduszkę, żeby spełnił karę, stwierdzam że wychowanie bezstresowe jest błędem. Dziecko nie ma stresu, a rodzic dostaje nerwicy. W innym przypadku te siły są rozłożone
Dołączyła: 28 Gru 2004 Posty: 260 Skąd: Warszawa
Poziom: 15
HP: 0/488
0%
MP: 233/233
100%
EXP: 3/35
8%
Wysłany: 2007-01-02, 19:25
yeti napisał/a:
Oczywiście, że można wychować dzieci "bezstresowo", wystarczy spojrzeć na "Supernianię". Pytanie tylko: czy takie dziecko, kiedy ujrzy już ten nasz piękny świat, pełen stresów, nie dozna trwałego szoku
Myślę, że nie ma nic złego w klapsie. Kiedy myślę sobie, że za kilkanaście lat mam odnosić wyjącego bachora po sto razy na poduszkę, żeby spełnił karę, stwierdzam że wychowanie bezstresowe jest błędem. Dziecko nie ma stresu, a rodzic dostaje nerwicy. W innym przypadku te siły są rozłożone
Jestem zdania, ze nie ma czegoś takiego jak bezstresowe wychowanie, po prostu bezstresowe wychowanie to brak jakiejkolwiek reakcji rodzica na zachowanie dziecka, brak komunikatu "nie".... co jest niedopuszczalne, bo dziecko musi znać granice, ba dziecko potrzebuje granic by normalnie funkcjonować... Podałes przykład metody 'karnej poduszki' pokazanej w programie "superniania" (moim zdaniem dobrym programie). Dzieci często są zanoszone na poduszkę po kilkanaście razy zanim 'odsiedzą swoje'... Myslę, że przyczyna takiej reakcji dzieci tkwi w tym, że nie były one nigdy karane, nigdy nikt nie kazałam im wykonać polecenia, niczego od nich nie żądał ... dzieciaki są po prostu zaskoczone sytuacją i wyrażają swój sprzeciw, tak jak robiły to do tej pory (inaczej mówiąc tak jak 'nauczyli' je rodzice) - urządzając histerię.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum